Żeby mieć wymarzony dom, najpierw należy mocno zastanowić się nad tym, co chcemy osiągnąć. Jeśli zależy nam, żeby żyło się w nim wygodnie, a jednocześnie, aby styl całego budynku lub pomieszczenia odpowiadał naszemu charakterowi, warto skorzystać z porady architekta. Polacy są jednak nadal przekonani, że sami potrafią lepiej i często zamiast wymarzonego pałacu w stylu Ludwika XVI – ego tworzą przeładowane formą wnętrza, w których ani nie jest wygodnie, ani estetycznie. O tym czy warto zwracać się o pomoc do fachowców, jaki jest koszt porady i czy jest się czego bać, rozmawiamy z Bartoszem Koniecznym – projektantem luksusowej SPA_larni i HOTEL_arni w podpoznańskim Puszczykowie.

Czy Polacy powinni korzystać z porad architektów, czy warto?

Bartosz Konieczny: Zdecydowanie warto! Jeśli ktoś zadaje mi to pytanie, odpowiadam „Idź do najlepszego architekta, jakiego znajdziesz. Bez względu na to ile to będzie kostowało”. Wydatek na architekta to zawsze tylko ułamek całej inwestycji. Około pięciu procent. A to przecież architekt decyduje o tym jak wydamy pozostałe dziewięćdziesiąt pięć procent budżetu przeznaczonego na inwestycję. Ja osobiście nie chciałbym, aby ktoś, kto jest trochę tańszy decydował o prawie całej, mojej inwestycji. Najważniejsze, żeby klient był pewny, że wybrał takiego architekta, który zrobi mu przestrzeń, w jakiej będzie czuł się bardzo dobrze.

Polacy boją się zwracać do architektów, bo są przekonani, że to ogromny wydatek. Czy może Pan zdradzić jaka jest cena projektu?

B.K.: Trudno tak poprostu określić jaka jest cena projektu. Jest wiele czynników, które na nią wpływają: rodzaj inwestycji, zakres opracowania projektowego, nadzór nad budową itp. W pewien sposób powiązane jest to z czasem, jaki będzie trzeba poświęcić danemu projektowi. Oczywiście uważam, że im większe zaangażowanie architekta i jego udział w jak największej ilości etapów, tym lepiej. Często ludzie nie zdają sobie sprawy z ilości pracy i problemów jakie trzeba rozwiązać przy tworzeniu DOBREGO projektu. Podkreślam słowo „dobry”, ponieważ czasami spotykam się z innymi projektami, przy okazji projektowania moich wnętrz albo udostępniane są mi projekty budowlane już istniejących budynków. I niekiedy ogladając je sam stwierdzam, że nie powinny wiele kosztować… Jednak przy rzetelnym podejściu do tematu i chęci stworzenia czegoś wyjątkowego pracy jest bardzo dużo. Mając tego świadomość jasne jest, że musi to trochę kosztować. Miałem przypadki, że po pierwszej ofercie ludzie mówili, że to za dużo i że chcą na przykład ograniczyć zakres do projektu budowlanego, bez wnętrz. Czasami rezygnowali z projektów instalacji branżowych, w przypadku domów jednorodzinnych, ponieważ nie jest to wymagane do pozwolenia na budowę. Z czasem jednak w miarę upływu prac i wgłębiania się w proces projektowy zaczynali rozumieć, że do osiągnięcia celu, jakim jest wymarzony dom, wszystkie te etapy są niezbędne.

A na co zwrócić uwagę przy wyborze architekta, żeby wybrać tego najlepszego?

B.K.: Projektowanie domu to tworzenie bardzo osobistej przestrzeni dla klienta. Ważne jest, aby nawiązać nić porozumienia z architektem, ponieważ bedzie on tworzył najbardziej intymne przestrzenie, jak sypialnia czy łazienka. Klient będzie musiał bardzo otworzyć się przed architektem, pokazać jak żyje, jakie ma zwyczaje itd.

Ważna jest rozmowa z architektem i zaufanie. Należy sobie stawiać pytania: czy architekt będzie mnie w stanie zrozumieć i stworzyć taką przestrzeń, w jakiej to JA będę czuł się dobrze. Niekoniecznie chodzi od razu o styl i o to czy architekt „lubi takie czy inne rozwiązania” w innych projektach. Przecież dom ma być „szyty na miarę” i ważne, żeby twórca potrafił rozumieć potrzeby i umiał stworzyć własciwą przestrzeń.

Mam wrażenie, że ludzie często popełniają błąd próbujac zbyt dosłownie traktować inne projekty architekta. Myślą, że oni nie czuliby się w danej przestrzeni dobrze i mają obawy. Zapominają, że przecież tamta przestrzeń powstała dla innych ludzi i tamci mogą się czuć w niej wspaniale. Dobry architekt nie kopiuje tego, co zrobił dla innych, tylko wsłuchuje się w potrzeby ludzi, którzy dany obiekt bedą użytkować.

Dla mnie najważniejsze w architekturze są emocje, dlatego ważne jest to, jak dana przestrzeń wpływa na odbiorcę, użytkownika. Tymi kategoriami kieruję się projektując. Chcę osiągnąć dany stan emocji w poszczególnych obiektach, pomieszczeniach, czy wywołać dany efekt w kontakcie z projektowanymi przedmiotami. Często klient nie zdaje sobie sprawy z zabiegów, jakie zostały zastosowane, ale stwierdza, że tu (w danej przestrzeni) czuje sie tak i tak, że w tej relaksuje się, a w tamtej jest zmotywowany do działania itd. Ważne żeby te potrzeby dobrze odczytać i umieć je spełnić.

Wracając do pytania: należy wybrać takiego architekta, który to dobrze rozumie. Jest Pan architektem, który projektuje domy, wnętrza i przedmioty. Co więc składa się na Pana całościową poradę?

B.K.: Tworzę przestrzeń. Ponieważ wiele elementów ma na nią wpływ, często zajmuję się bardzo dużym zakresem prac. Zdarzały się sytuacje, że klient prosił mnie o wyznaczenie działki czy o poradę jakie sztućce i obrus położyć w wybudowanym już domu.

A w jaki sposób architekt dobiera wygląd domu i wnętrza?

B.K.: Ja klientowi na początku daję czasopisma, żeby zaznaczył w nich co mu się podoba, a co nie. Mają to być nie tylko obiekty, czy przedmioty, z którymi akurat powiązany jest temat. Jak projektuję dom to zależy mi również na tym, żeby klient zaznaczył także obraz jaki mu się podoba, zdjęcie krajobrazu, wazon, bo akurat zwrócił na niego uwagę, na jakiś detal czy mebel. Potrzebuję wiele informacji, żeby czytać między wierszami i zrozumieć klienta i jego potrzeby. On często nie wie dlaczego coś mu się podoba, ale to czuje. Ja jestem od tego, żeby to odczytać i wykorzystać przy tworzeniu domu, w którym klient będzie sie czuł dobrze. Proszę, aby zaznaczył też takie elementy, które mu się podobają, ale których nie chciałby mieć w domu.

Jeśli nie chce ich mieć, to po co ma je zaznaczać?

B.K.: Czasem jest tak, że klientowi podoba się jakiś obiekt, ale nie potrafi wyobrazić sobie przestrzeni, do której to coś mogłoby być wstawione. Na przykład wnętrze basenu. Zdarzało mi się, że klienci nie zaznaczali go, bo wiedzieli, że w ich domu nie będzie basenu. To nie jest dla mnie ważne. Ważne jest to, co mu się spodobało. Na przykład klimat tego pomieszczenia. To jest dla mnie wskazówka przy późniejszym projektowaniu.

A czy odwiedza Pan klientów w ich domach?

B.K.: Oczywiście. Zawsze jadę do klienta do domu i często słyszę, że on nie chce, żeby nowy dom wygladał tak, jak ten, w którym się spotykamy. I znowu to nie ma znaczenia. Ja muszę wejść i zobaczyć jak ci ludzie mieszkają. Patrzę wtedy na szczegóły, które mogą wydawać się nieistotne. Na przykład bałagan – może być albo może go nie być. Z jednym i drugim można sobie poradzić, ale trzeba to uwzględnić w projektowaniu.

Kieruje się Pan własnym gustem przy projektowaniu dla innych?

B.K.: Nie. Nigdy nie myślę jak bym to zrobił u siebie. To jest kwestia stylu życia jaki się prowadzi. Na przykład kiedy przychodzą do mnie znajomi na kolację to spotykamy się już o godzinie siedemnastej i razem gotujemy. Wino otwieramy przed przygotowaniem jedzenia i gotujemy wspólnie ciesząc sie czasem spędzonym razem – takiemu stylowi spędzania czasu sprzyja otwarta przestrzeń, otwarta kuchnia, gdzie kontakt z gośćmi siedzącymi przy stole jadalnianym, na sofach, czy przy wyspie kuchennej jest niezakłócony. Są jednak osoby, które wolą i prowadzą inny tryb życia. Nie można tego negować, tylko znaleźć takie rozwiązanie, funkcjonalne i wizualne, w którym będą się czuły wspaniale.

Czyli poznanie klienta jest bardzo ważne w pracy architekta?

B.K.: Tak. Przecież architekt projektuje najbardziej intymne rzeczy, takie jak sypialnia czy toaleta, więc poznanie klienta jest bardzo ważne. Nie można zamówić projektu przez internet. A jeśli można to nie radzę z tego korzystać. Weźmy kolejny przykład. Często przychodzą klienci i mówią, że chcą mieć mały domek do dwustu metrów kwadratowych. Odpowiadam wtedy „Hola hola. Zobaczymy jak wyjdzie”. I bywa, że wychodzi czterysta. Ważne czy ktoś ma narty, rowery czy jeszcze jacht. Wszystko musi się gdzieś zmieścić. Potem jak się rozmawia : „Jaki chcesz mieć pokój dla dziecka?” Oooo to minimum taki. Ale nadal chce mieć dwieście metrów. Często ludzie nie mają świadomości tworząc wstępne założenia. To tak jaby ktoś przychodził do krawca i mówił „Ja chcę garnitur z trzech metrów materiału.” Przecież on jest szyty na miarę.Tak samo jak dom. I właśnie po to przychodzi się do architekta. Żeby uszył nam przestrzeń.

Rozmawiała Katarzyna Wołyniak

Data dodania: 30.10.2010